Wyznanie, które rozbiło moje małżeństwo: Co zrobić, gdy obca kobieta kocha mojego męża?
– Pani Anna? – usłyszałam za plecami, kiedy pakowałam zakupy do bagażnika pod Biedronką. Odwróciłam się, zaskoczona, bo nikt tak do mnie nie mówił od lat. Przede mną stała młoda kobieta, może trzydzieści pięć lat, z nerwowym uśmiechem i oczami, które zdradzały niepokój. – Przepraszam, że tak nagle, ale muszę z panią porozmawiać. To ważne.
Zamarłam. W głowie przetoczyła mi się lawina myśli: czy coś się stało z moimi dziećmi? Czy Marek miał wypadek? Zanim zdążyłam zapytać, kobieta wyciągnęła do mnie rękę. – Nazywam się Paulina. Proszę, niech pani mnie wysłucha. Chodzi o pani męża.
Serce zaczęło mi walić jak oszalałe. – Co z Markiem? – zapytałam, próbując ukryć drżenie głosu.
Paulina spuściła wzrok. – Ja… ja go kocham. Od dwóch lat jesteśmy razem. Przepraszam, ale nie mogę już tego ukrywać. Musiałam pani powiedzieć.
Świat zawirował. Przez chwilę miałam wrażenie, że zaraz zemdleję. W uszach mi szumiało, a powietrze stało się ciężkie jak ołów. – Co pani wygaduje? – wyszeptałam, czując, jak łzy napływają mi do oczu.
– Wiem, że to okropne. Ale Marek mówił, że pani już nic do niego nie czuje, że jesteście razem tylko dla dzieci. Ja… ja go naprawdę kocham. Proszę mi wybaczyć – powiedziała, a jej głos załamał się na końcu.
Nie pamiętam, jak wróciłam do domu. Siedziałam w kuchni, patrząc na zdjęcie naszej rodziny na lodówce. Marek, ja, nasze dzieci – Ola i Tomek – wszyscy uśmiechnięci, szczęśliwi. Czy to wszystko było kłamstwem?
Wieczorem Marek wrócił jak zwykle. – Co na obiad? – zapytał, zdejmując kurtkę. Patrzyłam na niego, próbując dostrzec w jego twarzy coś obcego, czego wcześniej nie widziałam. – Musimy porozmawiać – powiedziałam cicho.
Usiadł naprzeciwko mnie, zaniepokojony. – Co się stało?
– Spotkałam dziś Paulinę. Powiedziała mi wszystko.
Zbladł. Przez chwilę milczał, a potem spuścił głowę. – Przepraszam, Aniu. Nie chciałem cię ranić. To się po prostu stało. Nie planowałem tego.
– Dwa lata? – zapytałam, głos mi się łamał. – Dwa lata mnie okłamywałeś?
– Myślałem, że to minie. Że to tylko chwilowe. Ale potem… potem już nie potrafiłem tego zakończyć. Paulina jest dla mnie ważna, ale ty też. Nie wiem, co robić.
Wybuchłam płaczem. – Jak mogłeś mi to zrobić? Po trzydziestu latach? Przecież przeszliśmy razem przez wszystko! Chorobę Tomka, śmierć mojej mamy, twoją utratę pracy…
Marek próbował mnie objąć, ale odsunęłam się gwałtownie. – Nie dotykaj mnie! – krzyknęłam. – Nie wiem, kim jesteś!
Przez kolejne dni żyłam jak w transie. Dzieci zauważyły, że coś jest nie tak. Ola przyszła do mnie wieczorem. – Mamo, co się dzieje? Tata dziwnie się zachowuje, ty płaczesz…
Nie potrafiłam jej okłamać. – Tata… tata mnie zdradził. Ma inną kobietę.
Ola zaniemówiła. – To niemożliwe. Tata? Przecież zawsze był taki… normalny. Kochający.
– Ludzie się zmieniają, córeczko – wyszeptałam, głaszcząc ją po włosach.
Tomek zareagował inaczej. Wybuchł gniewem. – Jak on mógł?! Po tym wszystkim, co dla niego zrobiłaś! – krzyczał, trzaskając drzwiami.
W domu zapanowała cisza, której nie dało się znieść. Marek spał na kanapie, ja zamykałam się w sypialni. Każdy dzień był walką z samą sobą. Czy powinnam mu wybaczyć? Czy po tylu latach można zacząć od nowa? A może lepiej odejść, zanim całkiem się rozpadnę?
Pewnego wieczoru Marek usiadł obok mnie. – Aniu, nie chcę cię stracić. Wiem, że zawaliłem. Ale kocham cię. Paulina… to był błąd. Chcę spróbować wszystko naprawić.
Patrzyłam na niego długo. – A jeśli nie potrafię ci już zaufać? Jeśli za każdym razem, gdy wyjdziesz z domu, będę się bała, że idziesz do niej?
– Zrobię wszystko, żeby ci to udowodnić. Zerwę z nią. Pójdę na terapię. Proszę, daj mi szansę.
Nie odpowiedziałam. W głowie miałam słowa Pauliny: „On mówił, że pani już nic do niego nie czuje”. Czy naprawdę tak było? Czy przez te wszystkie lata nie zauważyłam, jak bardzo się od siebie oddaliliśmy?
Minęły tygodnie. Marek zerwał z Pauliną, zaczął chodzić na terapię. Ja też poszłam do psychologa. Dzieci próbowały nas wspierać, ale widziałam, jak bardzo są zranione. Każda rozmowa była trudna, każde spojrzenie pełne żalu i niedopowiedzeń.
Czasem myślę, że łatwiej byłoby odejść. Zacząć nowe życie, bez bólu i wspomnień. Ale potem patrzę na Marka, na nasze dzieci, na dom, który budowaliśmy przez trzydzieści lat… Czy naprawdę chcę to wszystko przekreślić?
Nie wiem, co będzie dalej. Może kiedyś wybaczę. Może nie. Ale jedno wiem na pewno: zdrada boli bardziej niż cokolwiek innego. I zostawia blizny, które nigdy się nie zagoją.
Czy można odbudować zaufanie po takim wyznaniu? Czy warto walczyć o małżeństwo, gdy serce pęka z bólu? Co wy byście zrobili na moim miejscu?