Głos, który został na peronie: Jak po śmierci męża szukałam ukojenia w jego słowach
Po śmierci mojego męża, jedyną pociechą stał się dla mnie jego głos, który codziennie słyszałam na dworcu kolejowym. Kiedy nagle zastąpiono go nowymi nagraniami, poczułam, jakby odebrano mi ostatni kontakt z ukochanym. Zdesperowana postanowiłam walczyć o to, by choć raz jeszcze usłyszeć jego słowa – nawet jeśli miałabym stanąć przeciwko całemu światu.