Miłość, która zabolała: Historia zdrady i wyboru

— Dzwoniła jakaś Monika. Mój mąż kilka razy wyznał jej miłość. Obiecał, że przyjedzie za kilka dni. — Te słowa powtarzały się w mojej głowie jak echo, kiedy patrzyłam na Damiana, który właśnie wrócił z pracy i rzucił klucze na komodę. Przez chwilę miałam ochotę rzucić mu telefonem w twarz, ale zamiast tego tylko patrzyłam, jakby był kimś zupełnie obcym.

— Co się stało, Aniu? — zapytał, udając troskę. — Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha.

Nie odpowiedziałam. W mojej głowie kłębiły się myśli. Przez ostatnie tygodnie czułam, że coś jest nie tak. Damian coraz częściej wychodził wieczorami, tłumacząc się pracą lub spotkaniami z kolegami. Przestał mnie przytulać na dobranoc, a jego spojrzenie stało się chłodne i nieobecne.

Wiedziałam, że muszę to sprawdzić. Pewnej nocy, kiedy zasnął przed telewizorem, wzięłam jego telefon. Nie miał hasła — nigdy nie miał, bo przecież „nie mamy przed sobą tajemnic”. Wtedy zobaczyłam jej imię: Monika. Rozmowy pełne czułości, wyznań miłości, obietnic spotkania. „Kocham cię, Moniko. Przyjadę za kilka dni. Tylko muszę wszystko załatwić z Anką…” — czytałam te słowa z niedowierzaniem i czułam, jak świat wali mi się na głowę.

Zawsze byłam tą silną. Kiedy miałam siedemnaście lat i poznałam Damiana na szkolnej dyskotece w Radomiu, wydawało mi się, że znalazłam księcia z bajki. Był starszy o trzy lata, pewny siebie, zabawny i czuły. To on pierwszy powiedział „kocham cię”, to on namówił mnie na wspólne mieszkanie w Warszawie, kiedy dostał pracę w korporacji. Zostawiłam rodzinę, przyjaciół i całe swoje dotychczasowe życie dla niego.

Przez pierwsze lata było cudownie. Wspólne wieczory przy winie, spontaniczne wyjazdy nad morze, plany na przyszłość. Potem pojawiły się dzieci — najpierw Zosia, potem Staś. Damian był dobrym ojcem, choć coraz częściej znikał w pracy. Ja zajmowałam się domem i dziećmi, rezygnując z własnych marzeń o studiach i karierze.

Z czasem zaczęliśmy się oddalać. On wracał coraz później, ja byłam coraz bardziej zmęczona i sfrustrowana. Kłóciliśmy się o drobiazgi: kto wyniesie śmieci, kto zapomni kupić mleko, kto nie posprząta po dzieciach. Ale nigdy nie sądziłam, że Damian mógłby mnie zdradzić.

Teraz siedziałam naprzeciwko niego i czułam w sobie narastający gniew.

— Kim jest Monika? — zapytałam w końcu cicho.

Zamarł. Przez chwilę widziałam w jego oczach strach.

— O czym ty mówisz?

— Nie udawaj głupiego! Widziałam wasze wiadomości! — krzyknęłam nagle, nie panując nad sobą.

Damian spuścił wzrok. Milczał przez długą chwilę.

— To nie tak… — zaczął niepewnie.

— A jak? Powiedz mi! — łzy napłynęły mi do oczu.

— Poznałem ją w pracy. Było mi ciężko… Ty ciągle byłaś zajęta dziećmi, domem… Czułem się samotny… Ona mnie rozumiała…

— I dlatego jej powiedziałeś, że ją kochasz? Że przyjedziesz do niej za kilka dni? — głos mi drżał.

— Nie chciałem cię skrzywdzić…

— Ale skrzywdziłeś! — przerwałam mu gwałtownie.

Wybiegłam z pokoju i zamknęłam się w łazience. Siedziałam na zimnych kafelkach i płakałam jak dziecko. W głowie miałam tysiące myśli: co teraz? Czy powinnam urządzić mu awanturę? Wyrzucić go z domu? Rozwieść się?

Przez kolejne dni żyliśmy obok siebie jak obcy ludzie. Damian próbował rozmawiać, tłumaczyć się, przepraszać. Ja nie chciałam go słuchać. Każde jego słowo bolało mnie jeszcze bardziej.

Najgorsze były wieczory. Dzieci spały, a ja leżałam w łóżku i zastanawiałam się nad swoim życiem. Czy to wszystko było kłamstwem? Czy naprawdę byłam aż tak ślepa?

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie mama.

— Aniu, co się dzieje? Słyszę po głosie, że coś jest nie tak.

Nie wytrzymałam i wszystko jej opowiedziałam. Mama milczała przez chwilę.

— Kochanie… Musisz pomyśleć o sobie i dzieciach. Jeśli nie potrafisz mu wybaczyć — odejdź. Ale jeśli czujesz, że warto walczyć… Zastanów się dobrze.

Te słowa długo dźwięczały mi w uszach.

Wieczorem usiadłam z Damianem przy kuchennym stole.

— Musimy podjąć decyzję — powiedziałam spokojnie. — Nie chcę żyć w kłamstwie.

Damian spuścił głowę.

— Aniu… Ja naprawdę żałuję tego wszystkiego. Nie wiem, co mnie podkusiło… Chcę być z tobą i dziećmi. Proszę cię o jeszcze jedną szansę.

Patrzyłam na niego długo. Widziałam łzy w jego oczach — pierwszy raz od lat widziałam go takiego bezbronnego.

Ale czy potrafię mu wybaczyć? Czy potrafię zapomnieć te wszystkie słowa napisane do Moniki?

Minęły tygodnie pełne rozmów, płaczu i milczenia. Damian zerwał kontakt z Moniką, starał się być lepszym mężem i ojcem. Ja chodziłam na terapię dla kobiet po zdradzie i próbowałam poukładać swoje życie na nowo.

Dziś wiem jedno: zdrada boli jak nic innego na świecie. Niszczy zaufanie i poczucie własnej wartości. Ale też zmusza do zadania sobie najważniejszych pytań: kim jestem? Czego chcę od życia?

Czy można odbudować coś, co zostało tak brutalnie zniszczone? Czy warto walczyć o miłość po zdradzie? A może lepiej odejść i zacząć wszystko od nowa?

Czasami patrzę na Damiana i widzę tego chłopaka sprzed lat — mojego księcia z bajki. Innym razem widzę tylko kogoś obcego, kto mnie zranił jak nikt inny.

Może nigdy nie znajdę odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale wiem jedno: zasługuję na szczęście — nawet jeśli muszę je zbudować od nowa.

Czy wy byście wybaczyli? Czy można naprawdę zapomnieć o zdradzie? Może ktoś z was zna odpowiedź…