Kiedy odebrałam telefon przyjaciółki i usłyszałam głos własnego męża… Moja historia zdrady, która rozdarła dwie rodziny
– Halo? – powiedziałam niepewnie, odbierając dzwoniący telefon leżący na stole u Ani. Byłam u niej tylko na kawie, miałyśmy pogadać o pracy i dzieciach. Ale kiedy usłyszałam w słuchawce głos mojego męża, Pawła, świat zawirował mi przed oczami.
– Kochanie, nie mogę teraz rozmawiać, mam gościa – wyszeptał cicho, a ja przez chwilę nie mogłam złapać tchu. Zamarłam. Przez sekundę miałam nadzieję, że to jakiś żart, że się przesłyszałam. Ale nie – to był jego głos, ten sam, który codziennie słyszałam w domu.
– Paweł? – zapytałam drżącym głosem.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Potem usłyszałam tylko szybkie rozłączenie. Spojrzałam na Anię, która pobladła i zaczęła nerwowo bawić się pierścionkiem na palcu. Wiedziałam już wszystko. W jednej chwili dotarło do mnie, że mój mąż zdradza mnie z moją najlepszą przyjaciółką.
Nie pamiętam, jak wyszłam z jej mieszkania. Słońce świeciło mi prosto w oczy, a ja szłam jak automat przez osiedle, próbując nie płakać. W głowie miałam tylko jedno pytanie: jak długo to trwa? Czy wszyscy wokół wiedzieli oprócz mnie?
Wieczorem Paweł wrócił do domu jak gdyby nigdy nic. Siedziałam przy stole w kuchni, patrząc na niego pustym wzrokiem.
– Coś się stało? – zapytał, zdejmując kurtkę.
– Byłam dziś u Ani – powiedziałam cicho. – Odebrałam jej telefon.
Zamarł. Przez chwilę patrzył na mnie bez słowa, potem spuścił wzrok.
– To nie tak, jak myślisz…
– Naprawdę? – przerwałam mu ostro. – To jak jest?
Nie odpowiedział. Usiadł naprzeciwko mnie i schował twarz w dłoniach. Po raz pierwszy zobaczyłam go takiego – bezradnego, złamanego. Ale nie czułam współczucia. Czułam tylko gniew i upokorzenie.
Przez kolejne dni żyliśmy obok siebie jak obcy ludzie. Paweł próbował tłumaczyć, przepraszać, ale każde jego słowo bolało mnie coraz bardziej. Ania dzwoniła, pisała wiadomości, błagała o spotkanie. Nie chciałam jej widzieć. Straciłam nie tylko męża, ale i przyjaciółkę.
Najgorsze były rozmowy z dziećmi. Michał miał dziesięć lat i wyczuwał napięcie w domu.
– Mamo, dlaczego tata śpi na kanapie? – zapytał któregoś wieczoru.
– Tata musi przemyśleć kilka spraw – odpowiedziałam wymijająco, walcząc ze łzami.
W pracy nie mogłam się skupić. Każda para na ulicy wydawała mi się szczęśliwsza ode mnie. Zaczęłam analizować całe nasze małżeństwo: kiedy pojawiły się pierwsze sygnały? Czy byłam zbyt zajęta domem i dziećmi? Czy powinnam była zauważyć coś wcześniej?
Pewnego dnia spotkałam Anię pod blokiem. Stała tam z bukietem kwiatów i zapuchniętymi oczami.
– Proszę, porozmawiaj ze mną – wyszeptała.
– O czym? O tym, jak spałaś z moim mężem? – syknęłam przez zaciśnięte zęby.
Zaczęła płakać.
– To był błąd… Ja… On był dla mnie wsparciem, kiedy przechodziłam przez rozwód… Nie chciałam cię skrzywdzić…
– Ale skrzywdziłaś – przerwałam jej ostro. – I to nie tylko mnie.
Odeszłam bez słowa. Przez kolejne tygodnie unikałam wszystkich wspólnych znajomych. Czułam się jak trędowata. Mama próbowała mnie pocieszać:
– Dziecko, życie to nie bajka. Ludzie popełniają błędy…
Ale ja nie chciałam słuchać o wybaczeniu. Chciałam tylko przestać czuć ten ból.
Paweł wyprowadził się po miesiącu. Michał płakał każdej nocy, a ja czułam się winna za wszystko. Zaczęły się rozmowy o rozwodzie, podziale majątku, alimentach. Każda formalność bolała jak rana rozdrapywana na nowo.
Któregoś dnia Paweł przyszedł po rzeczy i usiadł na brzegu łóżka.
– Przepraszam cię za wszystko – powiedział cicho. – Wiem, że tego nie naprawię… Ale chcę być dobrym ojcem dla Michała.
Patrzyłam na niego długo.
– Dlaczego Ania? – zapytałam w końcu.
Wzruszył ramionami.
– Była blisko… Rozumiała mnie… Ty zawsze byłaś taka silna…
Poczułam ukłucie żalu i złości jednocześnie.
– A może po prostu szukałeś kogoś słabszego?
Nie odpowiedział. Wyszedł bez słowa.
Dziś minął rok od tamtego dnia. Nadal boli, ale nauczyłam się żyć od nowa. Michał powoli przyzwyczaja się do nowej rzeczywistości. Ja wróciłam do pracy na pełen etat i zaczęłam spotykać się z ludźmi spoza naszego dawnego kręgu znajomych.
Czasem zastanawiam się, czy mogłam coś zrobić inaczej. Czy można naprawdę wybaczyć taką zdradę? Czy warto jeszcze ufać ludziom? Może ktoś z was zna odpowiedź?