Pomocy! Moja Synowa Nie Wychowuje Moich Wnuczek Prawidłowo
Mam problem z stylem wychowawczym mojej synowej i potrzebuję porady, jak sobie z tym poradzić.
Mam problem z stylem wychowawczym mojej synowej i potrzebuję porady, jak sobie z tym poradzić.
Rozpieszczając swoje potomstwo i spełniając ich kaprysy, w końcu zbierają konsekwencje swojej pobłażliwości. W każdym sklepie można znaleźć dziecko rzucające się na ziemię. Wystarczy usłyszeć „kup mi.”
Kocham moje wnuczki i jestem wdzięczna, że są w moim życiu. To dobre dzieci, ale moja synowa nie wychowuje ich właściwie. Pozwala im na zbyt wiele. Za każdym razem, gdy ich odwiedzam, dzieci biegają po domu, krzycząc i hałasując. Próbuję je skorygować, ale mówią mi, że mama im pozwoliła. A moja synowa natychmiast wkracza do akcji.
Nigdy nie było mowy o macierzyńskiej czułości czy odpowiedzialności. Wychowywana najpierw przez dziadków, a potem przez nianię, nawet przedszkole nie tęskniło za mną. To opowieść o odległych więzach rodzinnych i niespełnionych potrzebach emocjonalnych.
Od pierwszego spotkania wiedziałam, że nie jest gotowa na życie małżeńskie. Nie chodziło o jej wiek, miała przecież 23 lata. Problem tkwił w jej braku odpowiedzialności. Ale mój syn, Kamil, wydaje się tego nie dostrzegać – pisze Nora. Kiedy przyprowadził ją do naszego domu, Wiktoria była bardziej zainteresowana swoim telefonem i mediami społecznościowymi niż rozmową z nami.
Po śmierci mojego ojca, który pozostawił kilka działek, które kupił, aby stworzyć i ulepszyć teren rekreacyjny, często spędzamy nasze wakacje na tej posesji, która oferuje spokojne odstępstwo od miejskiego życia. Jednak ostatnia wizyta ujawniła nieoczekiwane prawdy o tym, jak moja matka zarządza posiłkami dla wnuków.
Moja córka, Wiktoria, posiada dwa dyplomy uniwersyteckie, jest oddaną matką i wspaniałą osobą o łagodnym duchu. Jednak doszłam do wniosku, że mój styl wychowawczy mógł niechcący ograniczyć jej zdolność do kształtowania własnej drogi życiowej.
W małym miasteczku w sercu Polski, Barbara, samotna matka, dzieliła swój czas między pracę a obowiązki rodzicielskie. Jej ośmioletni syn, Kacper, wykazał niezwykłe zainteresowanie jej pracą jako architekta krajobrazu. Pomimo jego entuzjazmu, skupienie Barbary na dostarczaniu gotowych rozwiązań zamiast karmienia jego ciekawości doprowadziło do nieoczekiwanego zwrotu akcji. Ta historia podkreśla znaczenie wiary w potencjał naszych dzieci i dostarczania im możliwości do eksploracji i wzrostu.