Po śmierci naszego synka ledwo na siebie patrzyliśmy. To jego ostatnie marzenie sprawiło, że zamiast się rozpaść, zaczęliśmy ratować inne dzieci
Stałam przy pustym łóżku mojego syna i ściskałam w dłoni jego zagięty róg ulubionej książki, kiedy dotarło do mnie, że jego ostatnia prośba może być jedyną rzeczą, która jeszcze trzyma nas przy życiu. Nie wiedziałam wtedy, że z bólu, ciszy i rozpadającego się małżeństwa narodzi się coś, co dotrze do dzieci w szpitalach w całej Polsce… 💔📚😭 Przeczytajcie, co wydarzyło się dalej poniżej.