Mam 62 lata, on 49 — mówił, że mnie kocha, a ja dbałam… aż w końcu wyrzuciłam go za drzwi
Mam 62 lata, on 49 — i uwierzyłam, że po dwóch rozwodach jeszcze mogę być dla kogoś „tą jedyną”. Długo myślałam, że miłość to gotowanie, pranie i ratowanie kogoś, kto ciągle „ma gorszy moment”. Aż pewnego wieczoru usłyszałam jedno zdanie i zrozumiałam, że jeśli teraz nie wybiorę siebie, już nigdy tego nie zrobię.