Dlaczego powinnam się przejmować, jak wyglądam? – Moja historia o walce z presją społeczną
„Dlaczego powinnam się przejmować, jak wyglądam?” – te słowa wypowiedziałam głośno, niemal krzycząc, stojąc na środku zatłoczonego lotniska w Warszawie. Byłam zmęczona po długiej podróży służbowej do Krakowa i jedyne, o czym marzyłam, to powrót do domu, do mojej rodziny w Poznaniu. Ale wtedy podeszła do mnie młoda kobieta z uśmiechem na twarzy, trzymając w ręku próbki kremów przeciwzmarszczkowych.
„Dzień dobry, czy mogę zaproponować pani coś na te drobne linie wokół oczu?” – zapytała z entuzjazmem, jakby oferowała mi klucz do wiecznej młodości. Spojrzałam na nią z niedowierzaniem. Czy naprawdę wyglądałam aż tak źle? Czy moje zmęczenie było aż tak widoczne?
„Nie, dziękuję” – odpowiedziałam chłodno, próbując zakończyć rozmowę. Ale ona nie dawała za wygraną.
„Proszę się nie martwić, to całkowicie normalne w pani wieku” – dodała, jakby to miało mnie uspokoić. W moim wieku? Miałam zaledwie czterdzieści dwa lata! Czy to już czas, by zacząć ukrywać każdą oznakę starzenia?
Złość zaczęła we mnie narastać. Przypomniałam sobie wszystkie te chwile, kiedy czułam presję, by wyglądać młodziej. Reklamy w telewizji, artykuły w magazynach, a nawet rozmowy z przyjaciółkami – wszystko to krzyczało jednym głosem: „Musisz wyglądać młodo!”
„Dlaczego powinnam się przejmować, jak wyglądam?” – powtórzyłam głośniej, zwracając uwagę kilku przechodniów. „Czy to naprawdę jest najważniejsze? Czy nie liczy się to, kim jestem jako osoba?”
Kobieta spojrzała na mnie zaskoczona i nieco zawstydzona. „Przepraszam, nie chciałam pani urazić” – powiedziała cicho.
„To nie pani wina” – westchnęłam. „To społeczeństwo nas tak ukształtowało.”
Po tym incydencie nie mogłam przestać o tym myśleć. Wróciłam do domu i postanowiłam napisać o tym na moim blogu. Opisałam całe zdarzenie i dodałam swoje przemyślenia na temat presji społecznej związanej z wyglądem.
„Dlaczego musimy wyglądać młodo, by być akceptowanymi?” – pisałam. „Czy nasze doświadczenia życiowe i mądrość zdobyta przez lata nie mają większej wartości niż gładka skóra?”
Nie spodziewałam się, że mój wpis wywoła taką burzę. W ciągu kilku dni stał się viralem. Ludzie zaczęli dzielić się swoimi historiami i przemyśleniami na temat standardów piękna i ageizmu.
„Masz rację!” – pisała jedna z czytelniczek. „Też czuję presję, by wyglądać młodziej, mimo że jestem dumna z tego, kim jestem.”
Inna osoba dodała: „Dziękuję za ten wpis. Pomógł mi zrozumieć, że nie muszę się zmieniać dla nikogo.”
Ale były też głosy krytyki. „Może po prostu dbaj o siebie lepiej” – napisał ktoś anonimowo. „To nie ageizm, to zdrowy rozsądek.”
Te słowa zabolały mnie bardziej niż chciałabym przyznać. Czy naprawdę dbanie o siebie oznacza ukrywanie swojego wieku? Czy zdrowy rozsądek to poddawanie się presji społecznej?
Zaczęłam zastanawiać się nad tym głębiej. Może rzeczywiście coś w tym jest? Może powinnam bardziej dbać o siebie? Ale potem przypomniałam sobie wszystkie te chwile, kiedy czułam się szczęśliwa i spełniona – nie dlatego, że wyglądałam młodo, ale dlatego, że byłam sobą.
Moja rodzina była dla mnie największym wsparciem. Mój mąż Marek zawsze mówił: „Kocham cię taką, jaka jesteś.” A moje dzieci? Dla nich byłam po prostu mamą – niezależnie od tego, ile miałam zmarszczek.
Postanowiłam więc nie poddawać się presji. Zamiast tego zaczęłam promować akceptację siebie i innych takimi, jakimi jesteśmy naprawdę.
„Dlaczego powinnam się przejmować, jak wyglądam?” – pytanie to stało się moim mottem życiowym. I choć wiem, że nie zmienię świata jednym wpisem na blogu, to mam nadzieję, że przynajmniej kilka osób zastanowi się nad tym głębiej.
Czy naprawdę musimy wyglądać młodo, by być szczęśliwymi? Czy nie lepiej zaakceptować siebie takim, jakim jesteśmy? Co myślicie?