Nieznane Wody: Radzenie sobie z Niechcianą Uwagą w Pracy

Kiedy po raz pierwszy spotkałam Janka, nowego analityka marketingowego w naszej firmie w Warszawie, byłam pełna optymizmu. Wydawał się chętny do nauki i wnosił świeże spojrzenie do naszego zespołu. Jednak nie minęło dużo czasu, zanim jego zachowanie zaczęło mnie niepokoić. Zaczęło się od pozornie niewinnych komentarzy na temat mojego wyglądu. „Zawsze wyglądasz tak schludnie,” mówił, albo „Ten kolor naprawdę ci pasuje.” Na początku zbywałam je jako przyjazne komplementy, ale wkrótce stały się częstsze i bardziej osobiste.

Pewnego popołudnia, gdy wychodziliśmy z zebrania zespołu, Janek dogonił mnie na korytarzu. „Cześć, Aniu,” powiedział, „myślałem, że moglibyśmy kiedyś wyskoczyć na drinka po pracy. Chciałbym cię lepiej poznać poza biurem.” Jego ton był swobodny, ale coś w jego spojrzeniu sprawiło, że poczułam się nieswojo. Grzecznie odmówiłam, tłumacząc się napiętym grafikiem, mając nadzieję, że to zakończy sprawę.

Niestety, tak się nie stało. W ciągu następnych tygodni komentarze Janka stały się bardziej natarczywe. Zaczął zadawać osobiste pytania o moje plany na weekend i czy kogoś spotykam. Za każdym razem próbowałam skierować rozmowę z powrotem na tematy związane z pracą, ale on wydawał się niezrażony. Jego uporczywość była niepokojąca i zaczęłam obawiać się naszych interakcji.

Zwierzyłam się bliskiej koleżance, Ewie, która zasugerowała, abym porozmawiała z działem HR. „Ważne jest, aby ustalić granice,” doradziła. „Nie powinnaś czuć się niekomfortowo w pracy.” Wiedziałam, że ma rację, ale wahałam się. Janek był nowy i nie chciałam tworzyć napięcia ani być postrzegana jako osoba przesadzająca.

Pewnego piątkowego wieczoru, gdy pakowałam się do wyjścia z biura, Janek podszedł do mojego biurka. „Cześć, Aniu,” powiedział z uśmiechem, „kilkoro z nas wybiera się do nowego baru w centrum. Powinnaś pójść z nami.” Tym razem jego zaproszenie było bardziej natarczywe i poczułam się osaczona. Wymamrotałam wymówkę o innych planach i szybko wyszłam.

W ten weekend nie mogłam pozbyć się uczucia niepokoju. Zdałam sobie sprawę, że unikanie sytuacji nie jest rozwiązaniem. W poniedziałek rano postanowiłam posłuchać rady Ewy i umówiłam się na spotkanie z działem HR. Wyjaśniłam sytuację jak najbardziej obiektywnie, podkreślając, że choć doceniam entuzjazm Janka do integracji zespołu, jego zachowanie sprawiało mi dyskomfort.

Przedstawiciel HR wysłuchał mnie uważnie i zapewnił, że zajmą się sprawą dyskretnie. Jednak z upływem dni zachowanie Janka wobec mnie się zmieniło. Stał się zimny i zdystansowany, przestał nawiązywać kontakt wzrokowy podczas spotkań czy zauważać mnie na korytarzu. Było jasne, że został upomniany.

Chociaż niechciana uwaga ustała, atmosfera w pracy uległa zmianie. Czułam się odizolowana i niespokojna o potencjalne reakcje innych kolegów, którzy mogli usłyszeć o sytuacji. Moja wydajność w pracy zaczęła cierpieć z powodu stresu.

Z perspektywy czasu zdałam sobie sprawę, że choć rozwiązanie problemu było konieczne dla mojego spokoju ducha, miało swoją cenę. Środowisko zawodowe, które kiedyś lubiłam, teraz wydawało się napięte i niekomfortowe. Radzenie sobie z niechcianą uwagą w pracy okazało się trudniejsze niż się spodziewałam, pozostawiając mnie z pytaniem, jak odbudować poczucie normalności w moim miejscu pracy.