Święta, które rozdarły moją rodzinę: Jak jeden prezent zniszczył nasze zaufanie

— Zuzka, dlaczego Marek dostał nowego laptopa, a ja tylko książkę? — Katka patrzyła na mnie z oczami pełnymi łez i gniewu. W jej głosie drżała nie tylko złość, ale i coś głębszego — zawód, którego nie potrafiłam znieść. Stałam w kuchni, trzymając w ręku talerz z pierogami, a w powietrzu unosił się zapach choinki i świeżo upieczonego makowca. To miały być nasze pierwsze wspólne święta w nowym domu, po ślubie z Piotrem. Miałam nadzieję, że uda mi się stworzyć ciepłą atmosferę, w której Marek i Katka poczują się jak rodzeństwo, a ja — jak prawdziwa matka dla obojga.

Ale wszystko posypało się w jednej chwili. Piotr wszedł do pokoju, spojrzał na Katkę i od razu wyczuł napięcie.

— Co się dzieje? — zapytał, próbując zachować spokój.

— Mama dała Markowi laptopa, a mi tylko książkę! — Katka wybuchła płaczem. — Zawsze jestem tą gorszą!

Poczułam, jak serce ściska mi się z bólu. Przecież chciałam dobrze. Marek od miesięcy zbierał na komputer do szkoły, a Katka uwielbiała czytać — wybrałam dla niej piękne wydanie jej ulubionej serii. Nie przewidziałam jednak, jak bardzo te prezenty będą się różnić w oczach dzieci.

Piotr spojrzał na mnie z wyrzutem. — Zuzanna, naprawdę nie mogłaś tego przewidzieć?

Chciałam coś powiedzieć, ale słowa ugrzęzły mi w gardle. Przez chwilę miałam ochotę rzucić wszystkim i uciec. Przypomniałam sobie własne dzieciństwo — matka zawsze faworyzowała mojego brata. Obiecałam sobie wtedy, że nigdy nie skrzywdzę żadnego dziecka niesprawiedliwością. A jednak właśnie to zrobiłam.

Wieczorem Katka zamknęła się w swoim pokoju i nie chciała ze mną rozmawiać. Marek siedział przy komputerze, ale nawet on wydawał się przygaszony.

— Mamo, czemu Katka jest taka zła? — zapytał cicho.

— Bo czuje się odrzucona — odpowiedziałam szczerze. — Może nie powinnam była kupować ci tego laptopa…

— Ale mówiłaś, że to dlatego, że dobrze się uczę…

— To nie tak, Mareczku…

Nie umiałam mu tego wyjaśnić. Sama nie wiedziałam już, co jest sprawiedliwe.

Następnego dnia Piotr unikał mnie wzrokiem. Widziałam, że jest rozczarowany. Wieczorem usiedliśmy razem w kuchni.

— Zuzanna, musimy porozmawiać — zaczął poważnie. — Katka czuje się tu obco. Ty… czasem zachowujesz się tak, jakbyś była matką tylko dla Marka.

Zabolało mnie to bardziej niż cokolwiek innego. Przecież starałam się ze wszystkich sił! Gotowałam jej ulubione potrawy, chodziłam na zebrania do szkoły… Ale może faktycznie nie umiałam jej okazać tyle czułości co Markowi?

W nocy długo nie mogłam zasnąć. Przewracałam się z boku na bok, słysząc ciche szlochy Katki za ścianą. Wstałam i zapukałam do jej drzwi.

— Katko… mogę wejść?

Cisza. Po chwili usłyszałam ciche „tak”. Usiadłam na brzegu łóżka.

— Przepraszam cię — powiedziałam drżącym głosem. — Nie chciałam cię skrzywdzić. Chciałam tylko… żebyście oboje byli szczęśliwi.

Katka spojrzała na mnie ze łzami w oczach.

— Ale ja nigdy nie będę twoją córką. Ty zawsze kochasz Marka bardziej.

Zabolało mnie to do głębi. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Przytuliłam ją delikatnie, choć czułam, że między nami stoi mur.

Kolejne dni świąt upływały w napięciu. Rodzina Piotra przyjechała na obiad i od razu wyczuła atmosferę.

— Co tu się dzieje? — zapytała jego matka podczas sprzątania stołu.

— Nic… po prostu święta — odpowiedziałam wymijająco.

Ale wszyscy wiedzieli, że coś jest nie tak. Katka była milcząca i zamknięta w sobie, Marek chodził przygaszony, a Piotr coraz częściej wychodził z domu pod pretekstem spaceru z psem.

W końcu wybuchło podczas rodzinnej kolacji.

— Może powinniście porozmawiać jak dorośli? — rzuciła teściowa z ironią.

Nie wytrzymałam.

— Próbuję! Ale nikt mnie tu nie rozumie! — krzyknęłam i wybiegłam do ogrodu, gdzie łzy same płynęły mi po policzkach.

Wtedy przypomniałam sobie rozmowę z moją mamą sprzed lat:

— Zuzia, rodzina to nie tylko więzy krwi. To codzienna walka o bliskość i zaufanie.

Czy mogłam zrobić coś inaczej? Czy naprawdę zawiodłam jako matka? Czy jeden prezent może przekreślić wszystko?

Dziś patrzę na naszą rodzinę i widzę rany, które trudno będzie zagoić. Ale wiem też, że muszę walczyć o Katkę — nawet jeśli nigdy nie zostanę dla niej prawdziwą mamą.

Czy można naprawić to, co zostało zniszczone przez jeden błąd? Czy zasługuję na drugą szansę jako macocha?