Kiedy mój syn i synowa zamieszkali obok mnie, wierzyłam w rodzinne szczęście. Ale prawda o niej rozdarła moje serce.

– Mamo, nie przesadzaj, przecież to tylko kilka drzew – usłyszałam przez okno głos Agnieszki, mojej synowej. Stałam na tarasie z filiżanką herbaty, patrząc na ogród, który przez lata był moją dumą. Wczoraj jeszcze rosły tu stare jabłonie, które sadził mój mąż, zanim odszedł. Dziś rano zobaczyłam, jak robotnicy wycinają je bez słowa ostrzeżenia.

– To nie są tylko drzewa! – odpowiedziałam drżącym głosem. – To wspomnienia, to część naszego domu!

Agnieszka wzruszyła ramionami i odwróciła się do Tomka. – Mówiłam ci, że będzie robić sceny – szepnęła, myśląc, że nie słyszę. Ale słyszałam. Słyszałam wszystko od dnia, w którym się tu wprowadzili.

Kiedy Tomek powiedział mi, że kupili dom tuż obok mojego, byłam szczęśliwa jak nigdy. Wyobrażałam sobie niedzielne obiady, śmiech wnuków na podwórku, wspólne święta. Przez całe życie starałam się być dobrą matką – po śmierci męża to Tomek był moim sensem życia. Pomagałam im finansowo przy zakupie domu, oddałam część działki na ich ogród. Agnieszka wydawała się miła, uśmiechnięta, choć zawsze trzymała się trochę z boku.

Pierwsze tygodnie były pełne nadziei. Przynosiłam im ciasta, zapraszałam na kawę. Ale Agnieszka coraz częściej odmawiała – „Za dużo pracy”, „Nie mam czasu”, „Może innym razem”. Tomek tłumaczył: „Mama, ona jest zmęczona po pracy”. Próbowałam zrozumieć.

Pewnego dnia usłyszałam przez ścianę ich rozmowę:
– Twoja matka znowu była u nas bez zapowiedzi. Nie chcę, żeby tak wchodziła! – mówiła Agnieszka podniesionym głosem.
– Ale to tylko mama…
– Właśnie! Tylko mama! Zawsze tylko mama!

Zrobiło mi się zimno. Czy naprawdę jestem ciężarem? Przecież chciałam tylko pomóc…

Z czasem zaczęły się drobne złośliwości. Znikające narzędzia z garażu, których nigdy nie oddawano. Plotki rozpuszczane wśród sąsiadów – że jestem wścibska, że nie szanuję ich prywatności. Kiedy próbowałam porozmawiać z Tomkiem, spuszczał wzrok.

– Mamo, nie przesadzaj. Agnieszka po prostu potrzebuje przestrzeni.

Ale czy przestrzeń oznacza chłód? Obojętność? Kiedy zachorowałam na grypę i przez tydzień leżałam sama w łóżku, nikt nie zapukał do drzwi. Nawet Tomek przestał dzwonić.

Pewnego wieczoru usłyszałam kłótnię za ścianą:
– Nie będziemy jej pomagać! Niech sobie radzi sama! – krzyczała Agnieszka.
– Ale to moja matka!
– A ja jestem twoją żoną! Wybierz!

Serce mi pękło. Czy naprawdę muszę wybierać między synem a spokojem ducha?

Zaczęły się ciche dni. Przestaliśmy się widywać. Ogród zarastał chwastami tam, gdzie kiedyś rosły jabłonie. Sąsiedzi patrzyli na mnie ze współczuciem lub złośliwym uśmieszkiem – niektórzy powtarzali plotki Agnieszki.

W końcu zebrałam się na odwagę i zaprosiłam Tomka na rozmowę.
– Synku… czy ja naprawdę jestem taka zła?
Tomek spuścił głowę.
– Mamo… ja już nie wiem… Agnieszka mówi, że ją kontrolujesz…
– Kontroluję? Chciałam tylko być blisko…
– Ona czuje się osaczona.

Poczułam się jak intruz we własnym życiu. Zaczęłam unikać okien wychodzących na ich dom. Przestałam piec ciasta. Przestałam dzwonić.

Któregoś dnia zobaczyłam Agnieszkę na podwórku z nową sąsiadką. Śmiały się głośno.
– A ta stara baba z naprzeciwka… – usłyszałam urywek rozmowy i poczułam łzy napływające do oczu.

Wieczorem zadzwonił telefon.
– Mamo… przepraszam…
Tomek płakał.
– Co się stało?
– Pokłóciliśmy się… Ona chce się wyprowadzić…

Nie spałam całą noc. Rano zobaczyłam spakowane walizki przed ich domem. Agnieszka nawet na mnie nie spojrzała.

Tomek wrócił do mnie na kilka dni. Siedzieliśmy razem przy stole milcząc.
– Mamo… gdzie popełniłem błąd?
– Synku… może to ja powinnam zapytać: gdzie ja popełniłam błąd?

Dziś ogród jest pusty i cichy. Czasem słyszę echo dziecięcego śmiechu w wyobraźni – takiego, jakiego nigdy nie doczekałam się od Tomka i Agnieszki. Zostały mi tylko wspomnienia i pytania bez odpowiedzi.

Czy naprawdę można być za bardzo matką? Czy miłość do dziecka może sprawić, że stajemy się dla niego ciężarem? Może to właśnie jest cena macierzyństwa – samotność wśród tych, których kochamy najbardziej.