Za ciasno na marzenia: Moje małżeństwo, jego córka i garsonka, która stała się polem bitwy
– Nie wierzę, że to się dzieje – myślałam, patrząc na Andrzeja, który znowu unikał mojego wzroku. W kuchni pachniało kawą, a ja czułam, jak serce wali mi w piersi.
– Aniu, musimy porozmawiać – powiedział cicho, siadając naprzeciwko mnie przy małym stole, który ledwo mieścił dwa kubki i talerz z wczorajszymi kanapkami. – Ola nie ma gdzie się podziać. Jej matka wyjeżdża do Niemiec, a ona nie chce tam jechać. Prosiła, żeby mogła zamieszkać z nami…
Zamknęłam oczy. Przez chwilę miałam nadzieję, że to tylko zły sen. Nasza garsonka na Pradze ledwo mieściła nas dwoje. Każdy kąt był już zajęty naszymi rzeczami, a i tak codziennie potykaliśmy się o siebie. Teraz miałabym dzielić tę przestrzeń z jego dorosłą córką?
– Andrzej… – zaczęłam powoli, czując narastającą panikę. – Przecież tu nie ma miejsca nawet na dodatkowe łóżko. Gdzie ona będzie spać? W kuchni? Na podłodze?
Wzruszył ramionami bezradnie.
– Poradzimy sobie. To tylko na jakiś czas. Ola jest w trudnej sytuacji…
Wiedziałam, że Ola jest dla niego wszystkim. Była owocem jego pierwszego małżeństwa, które rozpadło się przez zdradę jego żony. Kiedy poznałam Andrzeja, był już po rozwodzie, ale nigdy nie przestał być ojcem na pełen etat. Zawsze powtarzał, że Ola jest jego największym skarbem. Ja próbowałam ją zaakceptować, choć nigdy nie czułam się jej macochą. Raczej kimś obcym w jej świecie.
– A co ze mną? – zapytałam cicho. – Czy ktoś mnie tu jeszcze widzi?
Andrzej spojrzał na mnie z wyrzutem.
– Przecież to twoja rodzina też…
Zacisnęłam dłonie na kubku tak mocno, że aż zabolały mnie palce.
– Nie, Andrzeju. To twoja rodzina. Ja próbuję się tu odnaleźć od dwóch lat. Próbuję być wyrozumiała, ale…
Przerwał mi dźwięk telefonu. To była Ola.
– Cześć tato! – usłyszałam jej głos przez głośnik. – Mogę przyjechać jutro? Spakowałam już rzeczy.
Andrzej spojrzał na mnie pytająco. Milczałam.
– Jasne, córeczko – odpowiedział po chwili. – Czekamy na ciebie.
Czułam, jak łzy napływają mi do oczu. Wstałam i wyszłam do łazienki, zamykając za sobą drzwi. Usiadłam na zimnych kafelkach i pozwoliłam sobie na płacz. Nie wiedziałam już, czy płaczę ze złości, bezsilności czy żalu za tym, co mogło być.
Kiedy wróciłam do pokoju, Andrzej siedział w ciszy. Spojrzał na mnie smutno.
– Aniu…
– Nie wiem, czy dam radę – powiedziałam szczerze. – To nie jest życie, o jakim marzyłam.
Przez następne dni żyliśmy jak na bombie zegarowej. Ola przyjechała z walizką i plecakiem pełnym książek. Zajęła naszą kanapę i pół szafy. Wszędzie były jej rzeczy: kosmetyki w łazience, ubrania na krześle, buty pod stołem.
Starałam się być uprzejma. Pytałam o studia, o plany na przyszłość. Ale Ola patrzyła na mnie z dystansem.
– Tata mówił, że lubisz gotować – rzuciła pewnego wieczoru, kiedy próbowałam zrobić kolację dla trzech osób w kuchni wielkości szafy.
– Lubię – odpowiedziałam krótko.
– Moja mama gotuje lepiej – dodała bez cienia złośliwości, ale poczułam ukłucie w sercu.
Wieczorami leżałam obok Andrzeja na rozkładanej wersalce i słuchałam oddechu Oli zza cienkiej ścianki działowej. Czułam się jak intruz we własnym domu.
Pewnej nocy nie wytrzymałam.
– Andrzej… Ja tak nie mogę żyć – wyszeptałam w ciemności.
Odwrócił się do mnie plecami.
– To moja córka – powiedział tylko.
Wiedziałam już wtedy, że przegrałam walkę o swoje miejsce.
Następnego dnia spakowałam kilka rzeczy do torby i wyszłam bez słowa. Andrzej nawet nie próbował mnie zatrzymać.
Zamieszkałam u koleżanki z pracy na Ochocie. Każdego dnia budziłam się z poczuciem pustki i żalu. Czy mogłam zrobić coś inaczej? Czy powinnam była walczyć o siebie bardziej? A może to ja byłam egoistką?
Minęły tygodnie zanim odważyłam się zadzwonić do Andrzeja.
– Jak sobie radzicie? – zapytałam niepewnie.
– Dajemy radę – odpowiedział chłodno.
Wiedziałam już wtedy, że nie wrócę do tej garsonki. Że czasem miłość to za mało, gdy brakuje miejsca na marzenia i oddech.
Czasem zastanawiam się: czy naprawdę można być szczęśliwym w cudzym życiu? Czy warto poświęcać siebie dla rodziny, która nigdy nie będzie twoja? Co wy byście zrobili na moim miejscu?