Koszt szczęścia: Nowa szansa Dawida

Leżałem na kanapie, z zamkniętymi oczami, wsłuchując się w dźwięki domu i miasta. Przez szczelne okna docierały do mnie stłumione klaksony, sygnały policyjnych radiowozów i karetek. W sąsiednim mieszkaniu ktoś się kłócił, gdzieś zadzwonił telefon, trzasnęły drzwi. Kiedyś uwielbiałem tak leżeć i słuchać, zgadując, w którym mieszkaniu leci telewizor, a w którym ktoś płacze. Teraz te dźwięki były tylko tłem do moich myśli – ciężkich, przytłaczających, nie dających spokoju.

Od kiedy Magda zabrała Olę i wyprowadziła się do matki, moje życie straciło sens. Mieszkanie wydawało się puste, nawet echo brzmiało inaczej. Każdy przedmiot przypominał mi o nich – kubek z uszkiem w kształcie serca, rysunek córki na lodówce, jej małe buciki pod szafką. Próbowałem tłumaczyć sobie, że to tylko chwilowe, że Magda się uspokoi i wróci. Ale minęły już trzy tygodnie, a ona nie odbierała moich telefonów. Ola raz napisała mi SMS-a: „Tato, tęsknię”. Odpisałem natychmiast, ale już nie dostałem odpowiedzi.

Wszystko zaczęło się od tej jednej nocy. Wróciłem późno z pracy – zmęczony, wściekły na szefa i świat. Magda czekała na mnie z kolacją, ale ja nawet nie spojrzałem na stół. Wybuchłem. Krzyczałem o wszystkim: o rachunkach, o tym, że Ola znowu dostała uwagę w szkole, o tym, że jestem zmęczony i mam dość. Magda płakała. Ola schowała się w swoim pokoju. Następnego dnia nie było ich już w domu.

Przez pierwsze dni piłem. Potem przestałem jeść. W pracy ledwo się trzymałem – szef patrzył na mnie z politowaniem, koledzy unikali rozmów. Mama dzwoniła codziennie: „Dawidzie, musisz coś zrobić! Jedź do nich! Porozmawiaj!” Ale ja nie miałem odwagi. Bałem się spojrzeć Magdzie w oczy i usłyszeć to wszystko jeszcze raz.

Pewnego wieczoru zadzwonił mój ojciec. Nie rozmawialiśmy od lat – po tym jak zostawił nas dla innej kobiety. „Dawidzie,” powiedział cicho, „wiem, że ci ciężko. Ale jeśli nie zawalczysz o rodzinę teraz, będziesz żałował do końca życia.”

Wtedy coś we mnie pękło. Przypomniałem sobie siebie sprzed lat – młodego chłopaka z marzeniami o szczęśliwej rodzinie, o domu pełnym śmiechu i ciepła. Co się ze mną stało? Czy naprawdę jestem taki jak mój ojciec?

Następnego dnia pojechałem do teściowej. Stałem pod drzwiami dobre dziesięć minut zanim odważyłem się zapukać. Otworzyła mi Magda – blada, zmęczona, z podkrążonymi oczami. Ola stała za nią i patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami.

– Czego chcesz? – zapytała Magda chłodno.
– Chcę porozmawiać – odpowiedziałem drżącym głosem.
– Nie mam siły na rozmowy – rzuciła i chciała zamknąć drzwi.
– Proszę…

Ola podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.
– Tato…

Magda westchnęła ciężko i wpuściła mnie do środka. Siedzieliśmy przy stole w kuchni – ja, ona i Ola. Teściowa krzątała się gdzieś w tle.

– Dawidzie, nie wiem czy potrafię ci wybaczyć – zaczęła Magda cicho. – Zraniłeś nas obie. Ola boi się twojego krzyku. Ja… ja już nie mam siły walczyć.

Patrzyłem na nią i widziałem kobietę, którą kiedyś kochałem nad życie. Teraz była cieniem samej siebie.

– Przepraszam – wyszeptałem. – Wiem, że zawaliłem wszystko. Ale chcę to naprawić. Chcę być lepszym ojcem i mężem.

Magda milczała długo.
– To nie takie proste – powiedziała w końcu. – Musisz pokazać, że się zmieniłeś.

Ola patrzyła na mnie z nadzieją.
– Tato, wrócisz do domu?

Zacisnąłem pięści pod stołem.
– Jeśli mama pozwoli…

Magda spojrzała na mnie uważnie.
– Dawidzie… dam ci szansę. Ale jeśli jeszcze raz nas skrzywdzisz…

– Nie skrzywdzę – przerwałem jej szybko.

Wróciłem do pustego mieszkania z dziwnym uczuciem ulgi i strachu jednocześnie. Wiedziałem, że to dopiero początek trudnej drogi. Musiałem nauczyć się panować nad sobą, rozmawiać zamiast krzyczeć, słuchać zamiast oceniać.

Zacząłem chodzić na terapię dla osób z problemami z agresją. W pracy poprosiłem o mniej nadgodzin – pierwszy raz od lat postawiłem rodzinę ponad karierę. Każdego dnia dzwoniłem do Oli i Magdy, rozmawialiśmy o wszystkim: o szkole, o pogodzie, o marzeniach.

Po miesiącu Magda zgodziła się wrócić do domu. Było trudno – kłóciliśmy się jeszcze nieraz, czasem płakaliśmy razem po nocach. Ale powoli uczyliśmy się siebie na nowo.

Pewnego wieczoru siedzieliśmy razem na kanapie – ja, Magda i Ola – oglądając stary polski film. Za oknem padał deszcz, a miasto brzmiało jak dawniej: klaksony, syreny, śmiech dzieci na podwórku.

Spojrzałem na moją rodzinę i poczułem coś dziwnego – spokój.

Czy naprawdę zasługuję na drugą szansę? Czy można naprawić to, co się zepsuło? Może szczęście zawsze ma swoją cenę…