Wybrałem wsparcie dla byłej synowej zamiast lojalności wobec syna – czy jestem zdrajcą?

– Tato, jak możesz to robić? – głos Pawła drżał od gniewu, a jego oczy płonęły wyrzutem. Stał przede mną w kuchni, zaciśnięte pięści wbijały się w blat stołu. – To moja była żona! Zdradziła mnie, a ty… ty stoisz po jej stronie?

Patrzyłem na niego długo, próbując znaleźć słowa, które nie zranią jeszcze bardziej. Ale jak wyjaśnić dorosłemu synowi, że czasem serce wybiera inaczej niż rozum? Że czasem trzeba być człowiekiem, zanim będzie się ojcem?

Mam na imię Dragan. Mam 62 lata i całe życie mieszkałem w Łodzi. Pracowałem jako ślusarz, potem przez lata prowadziłem niewielki warsztat. Zawsze powtarzałem Pawłowi: „Rodzina jest najważniejsza”. Ale dziś sam nie wiem, co to znaczy.

Milica pojawiła się w naszym życiu dziesięć lat temu. Była cicha, skromna, z tych dziewczyn, które nie rzucają się w oczy. Paweł zakochał się w niej po uszy. Ślub był skromny, ale szczęśliwy. Potem pojawił się Kuba – mój wnuk, moje oczko w głowie.

Wszystko zaczęło się psuć trzy lata temu. Paweł coraz częściej wracał do domu późno, coraz częściej podnosił głos. Milica milczała, zaciskała zęby. Widziałem jej łzy, gdy myślała, że nikt nie patrzy. Próbowałem rozmawiać z Pawłem, ale zawsze ucinał temat:

– Tato, to nie twoja sprawa.

A potem przyszła wiadomość o rozwodzie. Paweł wyprowadził się do nowej kobiety – Agaty. Milica została sama z Kubą w małym mieszkaniu na Retkini. Paweł odwiedzał syna coraz rzadziej. Milica nie prosiła o pomoc, ale widziałem, jak bardzo jest jej ciężko.

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie:

– Panie Dragan… przepraszam, że zawracam głowę… Kuba ma gorączkę, a ja muszę do pracy. Czy mógłby pan…

Nie dokończyła. Już byłem w drodze.

Od tamtej pory coraz częściej pomagałem Milicy. Odprowadzałem Kubę do przedszkola, robiłem zakupy, czasem zostawałem z nim na noc, gdy Milica miała dyżur w szpitalu. Z czasem staliśmy się rodziną – inną niż ta z obrazka, ale prawdziwą.

Paweł dowiedział się przypadkiem. Przyszedł do mnie po kilku miesiącach milczenia.

– Ty naprawdę wolisz ją ode mnie? – zapytał cicho.

– Nie o to chodzi…

– To właśnie o to chodzi! – krzyknął. – Zdradzasz własnego syna!

Nie potrafiłem mu odpowiedzieć. Bo czy naprawdę go zdradzałem? Czy bycie przy Milicy i wnuku to zdrada? Czy lojalność wobec rodziny polega na ślepym popieraniu wszystkiego, co robi własne dziecko?

Zacząłem mieć wyrzuty sumienia. Każda pomoc dla Milicy była jak cios wymierzony Pawłowi. Ale kiedy patrzyłem na Kubę – jego smutne oczy i tęsknotę za ojcem – wiedziałem, że nie mogę ich zostawić.

W święta Bożego Narodzenia sytuacja osiągnęła apogeum. Zaprosiłem wszystkich do siebie: Pawła z Agatą i Milicę z Kubą. Wiedziałem, że to ryzykowne, ale miałem nadzieję na pojednanie.

Przy stole panowała napięta cisza. Agata patrzyła na Milicę z wyższością, Paweł unikał wzroku wszystkich.

– Może podasz Kubiowi barszcz? – zwróciłem się do Pawła.

– Nie jestem tu kelnerem – burknął.

Kuba spuścił głowę i zaczął dłubać widelcem w ziemniakach.

– Paweł…

– Co Paweł?! – wybuchnął syn. – Ty zawsze ją bronisz! Nawet teraz! Może powinieneś zamieszkać z nimi?

Milica zerwała się od stołu i wybiegła do łazienki. Usłyszałem jej cichy płacz przez drzwi.

Po kolacji Paweł wyszedł bez słowa. Agata rzuciła mi tylko chłodne „do widzenia”. Zostałem sam z Milicą i Kubą.

– Przepraszam… – szepnęła Milica. – Nie powinnam była tu przychodzić.

– To twój dom tak samo jak ich – odpowiedziałem twardo.

Od tamtej pory Paweł przestał się odzywać. Nie odbiera telefonów, nie odpowiada na wiadomości. Agata napisała mi tylko raz: „Niech pan wybierze stronę”.

Ale jak wybrać? Jak zdecydować między synem a wnukiem? Między lojalnością a współczuciem?

Czasem budzę się w nocy zlany potem i pytam siebie: czy naprawdę jestem zdrajcą? Czy to źle być człowiekiem dla tych, którzy najbardziej tego potrzebują?

Ostatnio Kuba zapytał mnie:

– Dziadku, dlaczego tata nie chce ze mną rozmawiać?

Nie umiałem odpowiedzieć. Przytuliłem go tylko mocno i obiecałem, że zawsze będę przy nim.

Dziś wiem jedno: rodzina to nie tylko krew. To wybory, które podejmujemy każdego dnia. To odwaga bycia przy tych, którzy są słabsi.

Ale czy miałem prawo postawić wszystko na jedną kartę? Czy można być dobrym ojcem i dobrym człowiekiem jednocześnie?

Może wy mi powiecie: czy wybralibyście lojalność wobec dziecka za wszelką cenę? Czy raczej wsparlibyście tych, którzy naprawdę tego potrzebują?