Synowa poprosiła mnie o pomoc przy wnuku. Ale to, co odkryłam w jej telefonie, nie dawało mi spać po nocach…

– Mamo, czy mogłabyś zostać z Antosiem w sobotę? – zapytała mnie Marta, moja synowa, z nieco zmęczonym głosem przez telefon. Była środa wieczór, a ja właśnie kończyłam prasować koszulę dla męża. – Oczywiście, Marto. Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć – odpowiedziałam bez wahania, choć w środku poczułam lekkie ukłucie niepokoju. Ostatnio Marta była jakaś inna: rozkojarzona, nerwowa, często znikała na długie godziny pod pretekstem pracy.

W sobotę rano przyszła z Antosiem. Ucałowała go w czoło i rzuciła mi szybkie „Dziękuję”, po czym wybiegła z mieszkania, zostawiając po sobie zapach perfum i niepokój. Antoś bawił się klockami na dywanie, a ja próbowałam zająć myśli czymś innym niż domysły. Po godzinie zadzwonił jej telefon. Leżał na komodzie, a na ekranie migało powiadomienie: „Wiadomość od K.”

Nie powinnam była tego robić. Wiem. Ale coś mnie tknęło – może matczyna intuicja, może zwykła ciekawość. Przesunęłam palcem po ekranie i zobaczyłam wiadomość: „Tęsknię za tobą. Kiedy znowu się zobaczymy? Twój K.” Serce mi stanęło. Przez chwilę patrzyłam na te słowa, jakby były napisane w obcym języku. Czy to możliwe? Czy Marta… zdradza mojego syna?

Przez resztę dnia byłam jak w transie. Antoś coś do mnie mówił, chciał się bawić, a ja tylko przytakiwałam i mechanicznie układałam klocki. W głowie miałam mętlik. Przecież zawsze wydawało mi się, że ich małżeństwo jest szczęśliwe. Michał – mój syn – pracował dużo, ale kochał Martę i Antosia nad życie. Czy coś przeoczyłam? Czy powinnam powiedzieć mu o tym, co odkryłam?

Wieczorem Marta wróciła po syna. Była uśmiechnięta, jakby nic się nie stało. – Dziękuję jeszcze raz, mamo – powiedziała cicho i przytuliła mnie na pożegnanie. Poczułam jej drżące ręce. Czyżby wiedziała, że coś podejrzewam?

Przez kolejne dni nie mogłam spać. Każda rozmowa z Michałem była dla mnie torturą. Patrzyłam na niego i widziałam w jego oczach miłość do żony i syna. A ja nosiłam w sobie ten ciężar – sekret, który mógł zniszczyć całą naszą rodzinę.

W końcu nie wytrzymałam i poszłam do mojej przyjaciółki, Zofii. – Zosiu, co byś zrobiła na moim miejscu? – zapytałam ze łzami w oczach. – Nie wiem… – odpowiedziała ostrożnie. – Ale pamiętaj, że czasem lepiej nie wiedzieć wszystkiego. Może to tylko niewinna wiadomość? Może to ktoś z pracy?

Ale ja czułam, że to coś więcej. Marta coraz częściej znikała z domu, a Michał stawał się coraz bardziej przygaszony. Pewnego wieczoru zadzwonił do mnie: – Mamo, czy Marta nie mówiła ci ostatnio czegoś dziwnego? Mam wrażenie, że coś przede mną ukrywa…

Serce mi pękło. Chciałam mu powiedzieć prawdę, ale zabrakło mi odwagi. – Nie, synku… Może jest po prostu zmęczona? – skłamałam.

Tydzień później Marta przyszła do mnie niespodziewanie. Usiadła przy stole i zaczęła płakać. – Nie wiem już, co robić… – wyszeptała. – Michał jest coraz bardziej nieobecny, a ja czuję się samotna…

Chciałam ją przytulić, ale jednocześnie czułam gniew i żal. – Marto… czy ty masz kogoś? – zapytałam wprost.

Zamarła. Spojrzała na mnie przerażonym wzrokiem i spuściła głowę.

– To tylko kolega z pracy… Rozumie mnie lepiej niż Michał… Ale nic się nie stało… Jeszcze…

Poczułam ulgę i jednocześnie jeszcze większy ciężar na sercu.

– Marto… musisz porozmawiać z Michałem. Nie możesz ciągnąć tego dalej.

Wyszła ode mnie zapłakana.

Kilka dni później Michał zadzwonił do mnie późnym wieczorem.

– Mamo… Marta wyprowadziła się z Antosiem do swojej matki. Powiedziała mi wszystko…

Nie wiedziałam co powiedzieć. Siedziałam w ciemności i płakałam razem z nim przez telefon.

Dziś minęły już trzy miesiące od tamtych wydarzeń. Michał widuje się z Antosiem co drugi weekend, a Marta powoli układa sobie życie na nowo. Ja wciąż czuję się rozdarta między lojalnością wobec syna a współczuciem dla Marty.

Czy dobrze zrobiłam milcząc? Czy powinnam była wcześniej powiedzieć Michałowi prawdę? A może są sekrety, które powinny zostać tajemnicą na zawsze?

Czasem patrzę na zdjęcie Antosia i zastanawiam się: czy rodzina to tylko więzy krwi i lojalność? A może przede wszystkim odwaga do stawienia czoła prawdzie?