Spadek, który rozdarł dwie rodziny: Jak jedno dziedzictwo zmieniło wszystko
– To niemożliwe! – krzyknęła przez łzy pani Teresa, córka naszej sąsiadki Ankicy, kiedy notariusz odczytał testament. Siedziałam wtedy obok mojego męża, Darka, a moje dłonie drżały tak mocno, że ledwo mogłam utrzymać szklankę z wodą. W pokoju panowała cisza, którą przerywał tylko szloch Teresy i cichy szept jej brata, Marka: – To jakiś żart…
Nie był to żart. Pani Ankica, nasza sąsiadka z naprzeciwka, kobieta o łagodnych oczach i srebrnych włosach, zostawiła nam – mnie i Darkowi – swoją willę wartą ponad 50 milionów złotych. Jej własne dzieci nie dostały nic. Wszyscy patrzyli na nas jak na złodziei. Czułam się jak intruz we własnym życiu.
Wróciliśmy do domu w milczeniu. Darek próbował mnie objąć, ale odsunęłam się. – Dlaczego ona to zrobiła? – spytałam cicho. – Przecież my… my nawet nie jesteśmy rodziną.
Darek wzruszył ramionami. – Może dlatego właśnie. Może widziała w nas coś, czego nie widziała w swoich dzieciach.
Ale ja wiedziałam swoje. Przez ostatnie lata opiekowałam się panią Ankicą. Robiłam jej zakupy, rozmawiałam z nią godzinami, kiedy jej dzieci nie miały czasu nawet zadzwonić. Ale czy to wystarczyło, żeby odebrać im wszystko?
Następnego dnia pod naszym domem pojawił się Marek. Stał z zaciśniętymi pięściami i patrzył na mnie z nienawiścią.
– Oddajcie nam to! To nasz dom! – krzyczał.
– Marek, proszę… To nie my zdecydowaliśmy…
– Nie obchodzi mnie to! Ukradliście nam życie!
Zamknęłam drzwi i osunęłam się na podłogę. Darek próbował mnie pocieszyć, ale czułam tylko ciężar winy. Z dnia na dzień staliśmy się wrogami całej ulicy. Sąsiedzi przestali się z nami witać. W sklepie ekspedientka udawała, że mnie nie widzi.
Moja mama zadzwoniła wieczorem:
– Ivana, co wy tam narobiliście? Cała rodzina Teresy mówi, że zmanipulowałaś staruszkę!
– Mamo, przysięgam ci… Ja tylko pomagałam pani Ankicy…
– Ludzie gadają różne rzeczy. Uważaj na siebie.
Nie spałam całą noc. Przewracałam się z boku na bok, słysząc w głowie głosy oskarżenia. Czy naprawdę zasłużyliśmy na ten spadek? Czy dobroć powinna być nagradzana w taki sposób?
Kilka dni później Teresa przyszła do mnie sama. Była blada i zmęczona.
– Ivana… Chcę wiedzieć prawdę. Co jej powiedziałaś? Dlaczego to zrobiła?
– Nic jej nie mówiłam… Po prostu ją lubiłam. Pomagałam jej…
– A my? My byliśmy jej dziećmi!
– Wiem… Przepraszam…
Teresa rozpłakała się i wybiegła z domu. Zostałam sama z poczuciem winy i pytaniami bez odpowiedzi.
Darek zaczął planować remont willi. Chciał ją sprzedać i kupić nam mieszkanie w centrum Warszawy. Ja jednak nie mogłam przestać myśleć o Teresie i Marku. O ich dzieciach, które straciły dom babci.
Pewnego dnia znalazłam w skrzynce list bez podpisu: „Pieniądze szczęścia nie dają. Kiedyś wszystko wróci.”
Bałam się wychodzić z domu. Czułam się jak więzień własnego sumienia. Darek coraz częściej wychodził sam, unikał rozmów o spadku.
W końcu postanowiłam spotkać się z notariuszem.
– Czy naprawdę nie da się nic zrobić? – spytałam.
– Testament jest ważny. Ale jeśli chce pani… może pani przekazać część majątku rodzinie Ankicy.
Wróciłam do domu z ciężkim sercem. Darek był wściekły:
– Zwariowałaś? Chcesz oddać im wszystko? Przecież to nasze!
– Ale czy naprawdę tego chcemy? Żyć wśród ludzi, którzy nas nienawidzą?
Kłóciliśmy się całą noc. Darek zarzucał mi naiwność, ja jemu chciwość.
W końcu podjęłam decyzję. Spotkałam się z Teresą i Markiem w kawiarni.
– Chcę wam oddać połowę willi – powiedziałam drżącym głosem.
Zapanowała cisza.
– Dlaczego? – spytała Teresa.
– Bo nie potrafię żyć z tym ciężarem.
Zgodzili się. Podpisaliśmy umowę u notariusza. Część sąsiadów zaczęła znów się do mnie uśmiechać, ale nie wszyscy wybaczyli.
Darek nigdy mi tego nie zapomniał. Nasze małżeństwo zaczęło się sypać. On widział we mnie słabość, ja w nim egoizm.
Minęły dwa lata. Siedzę teraz w małym mieszkaniu na obrzeżach miasta i patrzę przez okno na szare bloki. Czasem myślę o pani Ankicy i o tym, czy byłaby dumna z mojej decyzji.
Czy warto było oddać połowę majątku dla spokoju sumienia? Czy można naprawdę wybaczyć sobie coś, czego inni nigdy ci nie wybaczą?
A wy… co byście zrobili na moim miejscu?