Czy mam prawo do szczęścia w wieku pięćdziesięciu siedmiu lat?
– Mamo, czy ty naprawdę myślisz, że on cię kocha? – głos Julii, mojej jedynej córki, przeszył ciszę kuchni jak nóż. Stała oparta o blat, z założonymi rękami, a w jej oczach widziałam nie tylko niepokój, ale i cień rozczarowania.
Nie odpowiedziałam od razu. Wpatrywałam się w filiżankę herbaty, której nie miałam siły dopić. W głowie kłębiły mi się wspomnienia ostatnich miesięcy: pierwsze spotkanie z Draganem na spacerze w parku, jego ciepły uśmiech, rozmowy do późna w nocy, kiedy czułam się znów młoda, potrzebna, kochana. Ale teraz, w tej kuchni, wszystko wydawało się takie kruche.
– Julia, wiem, że się martwisz. Ale ja naprawdę go kocham – powiedziałam cicho, próbując nie dopuścić do głosu łez. – On daje mi coś, czego nie czułam od lat. Spokój. Nadzieję.
Julia westchnęła ciężko. – Mamo, on jest od ciebie młodszy o dziesięć lat. Pojawił się nagle, kiedy zaczęłaś dostawać emeryturę. Nie widzisz tego?
Zabolało mnie to. Wiem, że Julia chce dla mnie dobrze, ale jej podejrzenia raniły mnie bardziej niż chciałam przyznać. Przez całe życie byłam dla niej podporą – po śmierci jej ojca to ja dźwigałam wszystko na swoich barkach. Pracowałam na dwa etaty, żeby niczego jej nie brakowało. Teraz, kiedy wreszcie mogłam pomyśleć o sobie, ona nie potrafiła tego zaakceptować.
Dragan pojawił się w moim życiu niespodziewanie. Był sąsiadem mojej przyjaciółki, Marii. Z początku rozmawialiśmy tylko o pogodzie, o kwiatach na balkonie, o drobnych sprawach. Ale z czasem zaczęliśmy się spotykać coraz częściej. Dragan był inny niż mężczyźni, których znałam. Słuchał mnie, nie oceniał, potrafił rozśmieszyć nawet wtedy, gdy miałam najgorszy dzień. Kiedy zaproponował, żebyśmy zamieszkali razem, poczułam się jak nastolatka. A potem, pewnego wieczoru, uklęknął przede mną z pierścionkiem.
Powiedziałam „tak”. I wtedy zaczęły się problemy.
Julia przestała do mnie dzwonić. Unikała spotkań. Kiedy w końcu przyszła, wybuchła awantura. – On cię wykorzystuje! – krzyczała. – Nie widzisz, że chodzi mu tylko o pieniądze?
Próbowałam tłumaczyć, że Dragan ma własną pracę, że nie prosi mnie o nic. Ale Julia była nieugięta. – Widziałam, jak patrzy na twoją torebkę. Jak pyta o twoje oszczędności. Mamo, proszę cię, nie rób tego!
Zaczęłam wątpić. Każde słowo Julii wbijało się we mnie jak drzazga. Czy naprawdę byłam aż tak naiwna? Czy Dragan mógłby mnie oszukać? Ale kiedy patrzyłam mu w oczy, widziałam szczerość. Przynajmniej chciałam w to wierzyć.
W nocy nie mogłam spać. Przewracałam się z boku na bok, wsłuchując się w ciszę mieszkania. Dragan spał spokojnie obok, a ja czułam się rozdarta. Z jednej strony pragnęłam być szczęśliwa, z drugiej – nie chciałam stracić córki. Czy można mieć wszystko?
Pewnego dnia Julia przyszła bez zapowiedzi. Miała łzy w oczach. – Mamo, ja się boję. Boję się, że zostaniesz sama, że on cię zrani. Ja już nie mam nikogo poza tobą.
Objęłam ją mocno. – Kochanie, ja też się boję. Ale czy to znaczy, że mam zrezygnować z siebie? Przez całe życie byłam tylko mamą, pracownicą, wdową. Teraz chcę być po prostu Mileną. Czy to takie złe?
Julia milczała długo. – Nie wiem. Ale nie chcę cię stracić.
Wtedy zrozumiałam, że nie chodzi tylko o Dragana. Chodzi o strach przed zmianą, przed samotnością, przed tym, że życie może wyglądać inaczej, niż sobie wyobrażaliśmy. Julia bała się, że nowy związek zabierze jej matkę. Ja bałam się, że jeśli zrezygnuję z Dragana, już nigdy nie poczuję się kochana.
Następne tygodnie były pełne napięcia. Dragan starał się być uprzejmy, ale czuł dystans Julii. Ja próbowałam godzić obie strony, ale coraz częściej płakałam po nocach. Zastanawiałam się, czy nie lepiej byłoby wszystko zakończyć. Ale wtedy patrzyłam na Dragana i czułam, że nie mogę się poddać.
W końcu postanowiłam porozmawiać z Draganem szczerze. – Dragan, czy ty naprawdę mnie kochasz? Czy nie chodzi ci tylko o wygodę?
Spojrzał mi prosto w oczy. – Milena, gdybym chciał wygody, znalazłbym kogoś innego. Ty jesteś dla mnie wszystkim. Ale jeśli twoja córka jest dla ciebie ważniejsza, odejdę. Nie chcę cię ranić.
Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. – Nie chcę wybierać. Chcę być szczęśliwa. Chcę, żebyś ty i Julia się dogadali.
Dragan zgodził się porozmawiać z Julią. Spotkali się w mojej obecności. Rozmowa była trudna, pełna niedopowiedzeń i wzajemnych pretensji. Ale w końcu Julia powiedziała: – Jeśli naprawdę ją kochasz, udowodnij to. Nie chcę widzieć, jak płacze przez ciebie.
Dragan skinął głową. – Zrobię wszystko, żeby była szczęśliwa.
Od tamtej pory sytuacja powoli zaczęła się poprawiać. Julia nie była już tak wroga, choć wciąż patrzyła na Dragana z rezerwą. Ja zaczęłam znów się uśmiechać. Zrozumiałam, że szczęście nie przychodzi łatwo, że trzeba o nie walczyć – nawet jeśli ma się pięćdziesiąt siedem lat.
Czasem, gdy patrzę w lustro, widzę zmarszczki i siwe włosy, ale w oczach mam błysk, którego nie było od lat. Czy mam prawo do szczęścia w tym wieku? Czy powinnam słuchać serca, czy raczej tych, którzy mnie kochają? Może nigdy nie znajdę odpowiedzi, ale wiem jedno: życie jest zbyt krótkie, by rezygnować z miłości. A wy, co byście zrobili na moim miejscu?