Odeszłam od „dobrego faceta”, gdy zrozumiałam, że jestem jego menadżerką życia — „Kochanie, powiedz mi tylko, co mam robić” nigdy nie było niewinnym zdaniem
Od lat byłam żoną „dobrego faceta”, którego wszyscy chwalili za spokój i uprzejmość. Jednak za zamkniętymi drzwiami naszego mieszkania czułam się coraz bardziej jak jego menadżerka, a nie partnerka. Dziś opowiadam swoją historię, bo wiem, że nie jestem jedyna.