Podczas rozwodu odkryłam, że przez lata przepisywał wszystko na siebie. Zostałam z synem, długami i prawdą, która bolała bardziej niż zdrada
Pamiętam moment, kiedy siedziałam u notariusza i zrozumiałam, że przez całe małżeństwo żyłam w cudzej iluzji. Zostałam sama z synem, bez mieszkania i prawie bez pieniędzy, bo człowiek, któremu ufałam najbardziej, od lat wszystko ustawiał pod siebie. Dziś wynajmuję małą kawalerkę, pracuję ponad siły i nadal nie umiem zapomnieć, jak łatwo można kogoś ograbić nie tylko z majątku, ale też z poczucia bezpieczeństwa.