Wpuściliśmy ich na rok, a teraz nie umiem ich poprosić, żeby wyszli: synowa w ciąży, a Krzysztof milczy
Wpuściliśmy Kingę i Krzysztofa „na chwilę” do naszego mieszkania w centrum Krakowa, a ta chwila zamieniła się w półtora roku i ciążę.Każda rozmowa o wyprowadzce kończy się ciszą syna i łzami synowej, a ja czuję, jak pęka mi dom i serce.Stoję między obowiązkiem matki a prawem do własnego życia i nie wiem, jak nie skrzywdzić nikogo.