„Przepraszam, mamo… ale odchodzimy” — monolog, który przeciął mi życie na pół
Powiedziałem mamie, że im dalej od niej, tym lepiej nam się wiedzie, i wyszedłem, zanim zdążyła mnie złapać słowami.Uciekaliśmy z Anią przed jej kontrolą, przed wstydem sąsiadów i przed tym, co w naszej rodzinie nazywało się „obowiązkiem”.Do dziś noszę w sobie pytanie, czy wolność naprawdę musi boleć tak, jakby się zdradzało własną krew.