Na zebraniu usłyszałam, że przez mnie ktoś może stracić mieszkanie
Stanęłam na korytarzu spółdzielni i nagle wszyscy patrzyli na mnie tak, jakbym była winna czyjegoś nieszczęścia 😳. Myślałam, że chodzi tylko o moje zaległości i wstyd, a wyszło coś dużo bardziej pogmatwanego 💸. Do dziś nie wiem, czy bardziej zawaliłam ja, czy ludzie, którzy ocenili mnie, zanim poznali całą prawdę 🫤. Napiszę, jak to było, bo sama już nie umiem stwierdzić, czy da się żyć bez ciągłego udowadniania, że człowiek jednak nie jest przegrywem 🤷♀️.