„Mamo, zabierz mnie do domu” — jeden telefon, który rozdarł mi rodzinę
Sprzątałam mieszkanie do granic obsesji, kiedy zadzwoniła Zosia z płaczem i błaganiem, żebym natychmiast ją zabrała od dziadków spod Gniezna. W jednej chwili stanęłam między lojalnością wobec rodziny a obowiązkiem ochrony własnego dziecka, a każdy wybór miał kogoś zranić. To, co usłyszałam później w kuchni moich rodziców, podzieliło nas na długo i do dziś czuję ten ciężar w gardle.