Kiedy ręce pamiętają życie

Kiedy ręce pamiętają życie

Nie potrafiłam oderwać wzroku od stołu w ordynatorskiej, bo na nim leżała decyzja, która miała mi odebrać wszystko, co w życiu umiałam najlepiej. Tego dnia musiałam wybrać między lojalnością wobec szpitala i oczekiwaniami ludzi „z góry” a prawdą o tym, co wydarzyło się na dyżurze. Wciąż słyszę w uszach cudze głosy i własne milczenie, które bolało bardziej niż krzyk.