Oddałem siostrę do ośrodka, choć obiecałem mamie, że się nią zajmę. Po jej śmierci nie umiem sobie tego wybaczyć

Oddałem siostrę do ośrodka, choć obiecałem mamie, że się nią zajmę. Po jej śmierci nie umiem sobie tego wybaczyć

Stałem w kuchni, a żona rzuciła mi w twarz, że albo Zuzia wyprowadza się z nami z mieszkania, albo ona zabiera dzieci i składa pozew 😶. Obiecałem umierającej mamie, że nigdy nie oddam siostry do ośrodka, ale życie w bloku, kredyt i codzienne awantury zrobiły z tej obietnicy coś dużo cięższego, niż wtedy rozumiałem. Potem wyszły rzeczy, o których wcześniej nie miałem pojęcia: kto naprawdę opiekował się Zuzią, kto płacił, kto był na granicy wytrzymałości i kto przede mną coś ukrywał. Zuzia już nie żyje, a ja do dziś nie wiem, czy zawiodłem ją ja, moja żona, mama, czy po prostu wszyscy po trochu 💔