Weekend u syna w Belgradzie miał być odpoczynkiem, a stał się lekcją: kiedy w domu własnego dziecka stajesz się niewidzialna
Pojechałam do Belgradu na spokojny weekend u syna, przekonana, że będę gościem, a nie pomocą domową. Zamiast rozmów i wspólnej kawy dostałam wiadro, listę obowiązków i ciszę, w której nie było nawet „dziękuję”. Dopiero tam, w obcym mieście, pierwszy raz naprawdę zapytałam siebie, gdzie popełniłam błąd jako matka.