Spotkanie w Kawiarni: „Zobaczyłem Ją, a Była Mi Obca”
Czasami życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanych momentach. To był zwykły dzień w Warszawie, kiedy postanowiłem zatrzymać się na kawę w mojej ulubionej kawiarni na Mokotowie. Siedziałem przy oknie, obserwując przechodniów, gdy nagle zobaczyłem ją. Była pełna blasku, obraz pewności siebie i radości. Jej uśmiech był zaraźliwy, a sposób, w jaki poruszała się po kawiarni, przyciągał wzrok każdego.
Kiedy przeszła obok mnie, poczułem znajomy ból. Coś w jej twarzy przypominało mi o kimś z przeszłości, ale nie mogłem sobie przypomnieć, kim była. „Przepraszam, czy mogę tu usiąść?” zapytała, wskazując na wolne krzesło przy moim stoliku. „Oczywiście,” odpowiedziałem, starając się ukryć zaskoczenie.
Rozmowa zaczęła się od zwykłych tematów – pogoda, kawa, życie w Warszawie. Ale im dłużej rozmawialiśmy, tym bardziej czułem, że jest coś więcej pod powierzchnią. „Czy my się już kiedyś spotkaliśmy?” zapytałem w końcu, nie mogąc dłużej powstrzymać ciekawości.
„Może,” odpowiedziała tajemniczo, uśmiechając się lekko. „Warszawa to duże miasto, ale czasami świat jest mniejszy, niż się wydaje.”
Nasze spotkanie było krótkie, ale intensywne. Wymieniliśmy numery telefonów i obiecaliśmy sobie spotkać się ponownie. Jednak coś we mnie mówiło, że to nie będzie takie proste.
Kilka dni później zadzwoniłem do niej. Telefon dzwonił długo, zanim usłyszałem jej głos. „Cześć,” powiedziała cicho. „Przepraszam, ale nie mogę teraz rozmawiać.”
„Chciałem tylko zapytać, czy możemy się spotkać,” odpowiedziałem.
„Nie wiem,” odparła po chwili milczenia. „To skomplikowane.”
Nie mogłem przestać myśleć o tym spotkaniu i o niej. Coś w jej głosie i zachowaniu sugerowało, że jest coś, czego mi nie mówi. Postanowiłem dać jej czas i przestrzeń.
Mijały tygodnie, a ja nie mogłem przestać myśleć o niej. Pewnego dnia postanowiłem wrócić do tej samej kawiarni z nadzieją, że ją tam spotkam. Czekałem godzinami, ale ona się nie pojawiła.
Zacząłem się zastanawiać, czy to wszystko było tylko przypadkiem. Może nigdy nie miało być nic więcej niż to jedno spotkanie. Ale coś we mnie nie pozwalało mi o niej zapomnieć.
Kilka miesięcy później dowiedziałem się od wspólnego znajomego, że wyjechała z miasta. Podobno miała swoje powody, których nigdy nie zdradziła nikomu.
Zostałem z większą ilością pytań niż odpowiedzi. Czasami zastanawiam się, co by było, gdyby nasze ścieżki skrzyżowały się w innych okolicznościach. Ale życie toczy się dalej, a ja muszę zaakceptować fakt, że niektóre historie nigdy nie mają zakończenia.