Ten dzień, w którym odeszłam: Szczęście za kurtyną pozorów
To nie była spokojna decyzja – wybiegłam z domu, waląc drzwiami, z sercem łomoczącym w piersi, ciągnąc małą Lenkę za rękę. Nie umiem zapomnieć szoku na twarzy mojego męża, Tomka, i późniejszej ciszy, która dzwoniła mi w uszach przez wiele dni. Musiałam opuścić moją „idealną” rodzinę, by wreszcie zawalczyć o siebie – choć na każdym kroku musiałam mierzyć się z brakiem zrozumienia, rodzinnym napiętnowaniem i własnym, paraliżującym strachem.