Sekret Ewy: Smak życia i gorycz samotności
Drzwi do mieszkania Ewy otworzyły się z trzaskiem, a ja niemal potknęłam się o torbę z zakupami, którą niosłam. „No wreszcie jesteś!” – zawołała Ewa z kuchni, a w powietrzu unosił się zapach świeżo pieczonego chleba i duszonej cukinii. Jej głos był jak zawsze pogodny, ale w oczach dostrzegłam cień zmęczenia. „Wiesz, dzisiaj zrobiłam coś specjalnego. Zgadnij, co?” – zapytała, podając mi talerz z chrupiącymi plackami ziemniaczanymi, które wyglądały jak dzieło sztuki. Usiadłam przy stole, a ona usiadła naprzeciwko, ocierając dłonie o fartuch.
„Ewa, ty naprawdę jesteś czarodziejką. Jak ty to robisz?” – zapytałam, próbując pierwszego kęsa. Uśmiechnęła się, ale jej oczy nie śmiały się razem z ustami. „To proste. Gotowanie to jedyna rzecz, nad którą mam kontrolę.”
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, do kuchni wszedł jej mąż, Marek. Wysoki, przystojny, z wiecznym grymasem niezadowolenia na twarzy. „Znowu smażysz? Ile razy mam ci mówić, żebyś nie robiła takich tłustych rzeczy?” – rzucił, nawet na mnie nie patrząc. Ewa zbladła, ale nie odpowiedziała. Zrobiło mi się jej żal, bo wiedziałam, jak bardzo stara się dla niego.
Wieczorem, kiedy Marek wyszedł do pracy na nocną zmianę, Ewa nalała nam po kieliszku wina. „Wiesz, czasem mam wrażenie, że gotuję tylko po to, żeby nie myśleć o tym, jak bardzo jestem sama. Nawet kiedy Marek jest w domu, czuję się, jakby mnie nie było.”
Patrzyłam na nią, jakby widziała ją po raz pierwszy. Zawsze była duszą towarzystwa, śmiała się najgłośniej, opowiadała najlepsze dowcipy. Ale teraz widziałam kobietę, która walczy o każdy uśmiech. „Ewa, przecież jesteś piękna. On tego nie widzi?”
Westchnęła ciężko. „Dla niego liczy się tylko to, jak wyglądam. Ciągle mi wypomina, że przytyłam. Że powinnam się bardziej starać. Ale ja… ja już nie mam siły.”
Próbowałam ją pocieszyć, ale wiedziałam, że to nie takie proste. W Polsce, w małym mieście, ludzie patrzą, oceniają. „Może powinnaś z nim porozmawiać? Albo… spróbować czegoś dla siebie?”
Ewa pokręciła głową. „Nie rozumiesz. On mnie już nie kocha. Chyba nigdy nie kochał. Byłam dla niego wygodna. Gotuję, sprzątam, nie narzekam. Ale wiesz, co jest najgorsze? Że ja sama siebie już nie kocham.”
Zamilkłyśmy na chwilę. Za oknem padał deszcz, a w kuchni pachniało ciastem drożdżowym. „A dzieci?” – zapytałam cicho. Ewa spojrzała na mnie z bólem. „Nie możemy mieć dzieci. Lekarze mówią, że to przez moją wagę. Marek nigdy mi tego nie wybaczył.”
Następnego dnia zadzwoniła do mnie rano. „Musisz przyjść. Natychmiast.” W jej głosie słyszałam panikę. Wbiegłam do jej mieszkania, a ona siedziała na podłodze, trzymając w ręku telefon. „Znalazłam wiadomości. Marek mnie zdradza. Od miesięcy. Z jakąś dziewczyną z pracy.”
Usiadłam obok niej, objęłam ją ramieniem. „Ewa, musisz coś z tym zrobić. Nie możesz pozwolić, żeby cię tak traktował.”
Przez kolejne dni Ewa była jak cień samej siebie. Przestała gotować, nie odbierała telefonów. Jej mama, pani Halina, przyszła do mnie zapłakana. „Nie wiem, co się z nią dzieje. Zawsze była taka silna. Może to przez tę wagę… Może powinna pójść do dietetyka?”
Wiedziałam, że to nie o wagę chodzi. To był ból odrzucenia, samotności, poczucie, że nie jest wystarczająca. W Polsce kobiety często słyszą, że muszą być idealne – szczupłe, zadbane, uśmiechnięte. Ale nikt nie pyta, co czują naprawdę.
Pewnego wieczoru Ewa zadzwoniła. „Chodź do mnie. Muszę ci coś pokazać.” W jej głosie była nowa siła. Kiedy przyszłam, w kuchni pachniało znowu ciastem. „Postanowiłam, że się nie poddam. Marek się wyprowadził. Zostawił mi kartkę: 'Nie potrafię cię już kochać.’ Ale wiesz co? Ja potrafię pokochać siebie.”
Zaczęła gotować dla siebie, dla sąsiadów, dla dzieci z domu dziecka. Jej kuchnia stała się miejscem spotkań, śmiechu, rozmów. „Nie schudłam. Może nigdy nie schudnę. Ale jestem szczęśliwa. I wreszcie czuję, że żyję.”
Patrzyłam na nią z podziwem. Ewa, która przez lata żyła w cieniu oczekiwań innych, wreszcie odnalazła siebie. „Wiesz, czasem myślę, że lepiej być grubą i szczęśliwą niż chudą i nieszczęśliwą. Co o tym myślisz? Czy naprawdę musimy być idealni, żeby zasłużyć na miłość?”